Jak wychowywać dwujęzycznie nie mówiąc po angielsku?
Taki ten tytuł dwuznaczny, ale i dobrze, bo mam na myśli oba przypadki: zarówno taki w którym rodzicowi chodzi po głowie wprowadzenie drugiego języka w domu, ale nie posługuje się nim biegle, jak i taki w którym podoba mu się idea i angielski zna, ale czuje się dziwnie mówiąc do dziecka w obcym języku.
Poniższy wpis kierowany jest więc do tych osób, którym idea dwujęzyczności się podoba, ale nie zdecydują się na rozmawianie z dziećmi i szukają elementów życia w które język obcy można wprowadzić z jak najmniejszą „barierą wejścia”
Dlaczego warto wychowywać dwujęzyczne – choćby w najmniejszym stopniu?
Sama nie „zmuszam się” do mówienia do dzieci tylko po angielsku, albo zawsze po angielsku, albo zawsze rano po angielsku itd… Wychodzę bowiem z założenia, że ten koncept ma służyć mnie i mojej rodzinie, a nie odwrotnie. Uważam również, że nawet jeśli ograniczę się do angielskiego „czasem” i tylko w niektórych życiowych rytuałach to już jest to wielkim plusem. I oto dlaczego uważam, że warto mimo wszystko:
Dziecko przyswaja język bez wysiłku
Dziecko między pierwszym a czwartym rokiem życia (tutaj słyszałam też, że między pierwszym a szóstym oraz pierwszym a dziewiątym) jest w stanie nauczyć się języka ojczystego albo kilku języków bez wysiłku, z największą naturalnością, ponieważ znajduje się w okresie sensytywnym związanym z mową. Kiedy wszystkie jego zmysły predysponują je do zdobycia tej funkcji, uczy się mimowolnie, jak w zabawie, opanowując język tak dobrze, jak jego rodzimy użytkownik. Więcej o okresach sensytywnych dowiecie się tutaj:
Dwujęzyczny umysł rozwija się inaczej
Mózg osób dwu/wielojęzycznych wygląda i pracuje inaczej! I w tym temacie polecam ten krótki film:
Im wcześniej tym naturalniej
Wprowadzanie obcego języka od początku życia dziecka jest najłatwiejsze również dla rodzica. Dziecko nie zapyta wtedy: „dlaczego nie mówisz do mnie po polsku?”, nie będzie protestować, po prostu będzie chłonąć te melodie, które wyprodukujesz – niezależnie czy będzie to język polski, francuski, angielski czy muzyka. (Tak, analogii pomiędzy muzyką a językiem jest niezliczona ilość)
Nie trzeba wielu wyrzeczeń
I tu dochodzimy do sedna – wcale nie trzeba wiele! Nie musisz zmuszać się, by rozmawiać w języku, w którym nie czujesz się swobodnie, narażać na konwersacje przy obcych i obawy „co pomyślą inni”, bo nawet najmniejsza ilość kontaktu Twojego dziecka z językiem, w domowym zaciszu, w naturalnej, radosnej zabawie to już inwestycja, która się zwraca.
Sposoby na wychowanie dwujęzyczne
Piosenki
Mój blog nazywa się Power of Melody bo wiem, że muzyka ma wielką moc, której używać można w wielu dziedzinach życia. Jedną z nich jest nauka języka. O tym jak tę moc wykorzystać poczytacie tutaj: Jak uczyć się (lub dziecko) języka obcego poprzez muzykę?
https://www.annaweber.pl/?p=720
Tutaj natomiast znajdziecie materiały: linki, piosenki, playlisty itd.: Angielski przez muzykę jest prostszy! – estetyczne materiały dla dzieci z YouTube po angielsku
https://www.annaweber.pl/?p=565
Taniec
Im więcej różnorodnych bodźców zaangażowanych będzie w dane „przeżycie” tym efektywniej przyswoi je nasz mózg. Doskonale jest więc angażować także ruch! Istnieje całkiem sporo piosenek typu „action song”, które angażują całe ciało poprzez komendy w nich zawarte, choćby „If you happy and you know it clap your hands/stomp your feet/…” czy „Head and shoulders knees and toes”. Jednym zdaniem: to od wyboru rodzica zależy czy dziecko przyswoi słownictwo związane z częściami ciała w podstawówce, z podręcznika, czy półtoraroczny maluch, który klaszcząc z przejęciem do piosenki odkryje, że część ciała, którą do tego używa można nazwać „ręce” lub „hands” i zostanie to z nim już na zawsze.
Bajki
U mnie w domu panuje zasada, że bajek oglądamy możliwie jak najmniej, ale jak już oglądamy to po angielsku. Wiecie jak bardzo zagłusza to wyrzuty sumienia rodzica!? Tak! Bo wtedy to już nie jest bezczynne wgapianie się w ekran, ale nauka języka! Ou jessss 😉
Książeczki
Ta opcja jest niesamowicie wygodna, bo wtedy czas czytania to czas mimowolnej nauki, a ja jak czytam, nie muszę się pocić w obawie, że coś zmyślam i karmię dziecko bzdurami (tak jak czasem w życiu codziennym, gdy próbuję skonstruować za trudne dla mnie zdanie) – tylko czytam to, co mam napisane i wiem, że to jest dobrze. Dodatkowo sama się uczę 😉 Ja osobiście pochowałam wszystkie po polsku i zainwestowałam w te po angielsku tak, by gdy następuje chwila wyboru nie kusiło mnie kub dzieci, by sięgnąć po tę po polsku.
Audio stories/Audio books
Czyli generalnie sytuacja w którą nie jest zaangażowany ekran telefonu czy komputera, ale „robotę odwala” za nas jakiś native speaker. Mogą to być po prostu audio booki w przypadku dzieci starszych lub słuchowiska (często z dźwiękami w tle) które wciągną także maluchy. W aplikacji Pomelody nazywamy to Audio Stories, bo każda bajeczka to po prostu jakaś historia dodatkowo zilustrowana dźwiękami jakiegoś instrumentu. Tu np. bajka o kaczce, która uciekła z zagrody, zilustrowana melodiami znanymi z utworów symfonicznych (takich jak Jezioro Łabędzie – Czajkowskiego) granymi przez obój.
Tutaj za to opowiadanie historii odbywa się bardziej tradycyjnie, bez dodatków i w założeniu z wideo:
https://www.oxfordowl.co.uk/welcome-back/for-home/reading-owl/find-a-book/storyteller-videos
Jeśli ktoś czuje się zachęcony to na kanale Mama Lama znajdzie znacznie więcej wskazówek dotyczących codziennej organizacji i pomysłów na dwujęzyczność w praktyce
🔆 Dwujęzyczność – plusy i minusy
🔆 Dlaczego mówię do swojego dziecka po angielsku?
Po dawki inspiracji codziennej, która dawałaby Wam „kopa” sięgajcie do blogów prowadzonych przez mamy, które na dwujęzyczności zamierzonej zęby zjadły 🙂
🔆 Bilikid – uczę swoje dziecko angielskiego
Ale jest jeszcze coś – grupa Facebookowa: Power of melody | wartościowe materiały dla dzieci, która właśnie po to powstała, by się wzajemnie inspirować wartościowymi materiałami w zakresie: uczenia dzieci angielskiego przez muzykę i zabawę, rozwoju muzycznego dzieci w praktyce i wychowania poprzez sztukę,
które posłużą do nauki języka i rozwoju poprzez sztukę i zabawę muzyką!
Prócz tego, rzecz jasna aplikacja Pomelody (https://pomelody.com) powstała właśnie po to, żeby dostarczyć rodzicom i nauczycielom gotowe rozwiązania i wartościowe materiały w języku angielskim. Znajdziecie tam program aktywności muzycznych w postaci 6 kilkuminutowych filmików na każdy dzień oraz muzykę, słuchowiska, wykłady i animacje. Można spróbować za free.
Świetny blog! Dopiero na niego trafiłam przypadkiem! Jesteśmy na dobrym torze, w sumie wszystko dzięki temu ze mamy rodzinkę w Anglii i juz wczesniej opiekując się siostrzenicą poznałam magię angielskich piosenek dla dzieci! My mieszkamy w Polsce. Gdy urodzil się moj synek, te same pisoenki leciały u mnie , jakos lepiej bylo mi sluchac ich po angielsku, niz po polsku. I wiecie co? Mój synek ma 2latka i 4 miesiace , nawija juz wszystko po polsku, ale co się okazalo? Z dnia na dzien potrafi spiewac po angielku własnie kilka piosenek: twinkle twinkle little star, The alphabet song, Snowflake (na kanale Super Simple Songs). I to nie tylko mu je puszczalam, ale takze ciagle spiewalam, praktycznie wszedzie. To jest niesamowite, naweno nie poprzestaniemy i będziemy się uczyc z pomocą waszego bloga! Muzyka ma niesamowita moc! Dziękujemy!
Cudnie! Dzięki!
hmmm… a co jeśli wogóle nie mówię po angielsku, nigdy nie uczyłam się tego języku, nawet nie wiem jak wymawia się większość słów, a mimo to chciałabym jakoś wprowadzić dziecko w ten język? We wszystkich filmach i artykułach zakładacie, że albo rodzic umie ale się wstydzi albo umie słabo? a co jeśli nie umie wogóle? jakieś rady? Puszczam dziecku bajki po angielsku, piosenki, ale nawet ich nie rozumiem i nie mogę śpiewać, żeby nie uczyć go złej wymowy nie mówiąc już o czytaniu książeczek. Bardzo Wam zazdroszczę i wszystkim, którzy tak dobrze posługują się językiem obcym. Bardzo żałuję, że w swojej edukacji nie położyłam większego nacisku właśnie na języki, że rodzice w jakiś sposób mi nie pomogli… Teraz czuję się tą gorszą mamą, że nie mogę dać swojemu dziecku takiego prezentu na życie jakim jest naturalne posługiwanie się np angielskim.
Zakładam tak pisząc artykuły ponieważ badania wskazują, że dzieci o niebo efektywniej uczą się od dorosłego i jego udział jest niemal konieczny. ALE nie ma co się czuć gorszym, tylko trzeba walczyć 🙂 Ja aktualnie próbuję wprowadzać dzieciom język francuski właściwie totalnie go nie umiejąc. Znajduję piosenkę którą lubię, drukuję tekst, uczę się sama – razem z piosenką, a potem staram się ją śpiewać z dziećmi. Oglądam z dziećmi Świnkę Peppę po francusku (tak – niestety tylko to znalazłam co było na tyle proste że rozumiałam o co może chodzić :D) i powtarzam słowa albo frazy, które wysłyszę. Można też znaleźć w internecie książeczki czytane przez lektora – jak się teg posłucha milion razy to się człowiek nauczy.
Prawda jest taka, że wychowywanie dziecka dwujęzycznie ZAWSZE wiąże się z tym że rodzic musi się uczyć. Zawsze.